wtorek, 28 października 2014

Akaroa - nasz dom

Akaroa- mieścina (raczej wieścina) w której przyszło nam żyć. Z Auckland przemieściłyśmy się na wyspę południową za pracą. Jako, że mamy czas wiosenno-letni w Nowej Zelandii, ze znalezieniem roboty nie jest źle. Wystarczy szukać i być cierpliwym. Cierpliwość popłaca :)  

Miejsce jest tak niesamowite, że przez długi czas nie mogłyśmy uwierzyć, że stanie się naszym domem na jakiś czas. Miasto spokojne, ludzie wyluzowani. Totalny chillout.

Widoki takie że zapiera dech w piersiach. Podobno owiec w Nowej Zelandii więcej niż ludzi i tu się całkowicie zgodzimy. Owce wszędzie!!! Krów też nie mało, jednak są one mniej przyjazne niż owieczki. Czasami potrafią tak  zmrozić swoim krowim wzrokiem, że nie wiadomo w którą stronę uciekać.

Akaroa to dobre miejsce dla wielbicieli szeroko rozumianej wspinaczki. Bardzo dużo szlaków, które różnią się zaawansowaniem, także każdy znajdzie coś dla siebie.  

Wiosna w pełni, wszędzie czuć woń kwiatów (do czasu przybycia do NZ nie miałyśmy pojęcia, że kwiaty mogą tak intensywnie pachnieć!)  i przyrody, która budzi się do życia.

Słoneczko przygrzewa, organizm się regeneruje i głowa też. Spacery są tak przyjemne, że często się na nie wybieramy i cykamy foty, by podzielić się tą pozytywną energią jaką ma Nowa Zelandia. Taki nasz "wygwizdów" totalny  (dalej już chyba nie można wybyć :p) ale jaki piękny i kochany :D:D

RAJ NA ZIEMII !!!!!!!!!!

Ewelina&Justyna

fot.Ewelina


Akaroa

Akaroa

Akaroa

Akaroa

Kościółek w Onuku Village 30 min od wsi

Justyś i spotkanie z owieczkami

Romans z Akaroa trwa w najlepsze :)

Maoryski Bóg wiatru - po to ma brzuszek(od piwska??), by go nie zdmuchnęło :D ??

Akaroa

Akaroa

Akaroa

Poszukuje owieczka samotności czy może czeka na swojego wybranka-baranka??

Tańczące drzewa 


Ewelajn & Justyś

Akaroa

Takie My szczęśliwe, że przyszło nam tu żyć!!!!!

"Ale o co Ci chodzi??"

2 komentarze: